« Powrót do serwisu Moja Ostrołęka

Poniedziałek, 21 września 2020 r., imieniny Jonasza, Mateusza, Hipolita

Moja Ostrołęka

Aktualności

Kolarstwo to zwykły sport, pasja, czy może miłość? Sprawdź jak widzi to Mariusz Rynkiewicz

Mariusz Rynkiewicz z Klubu Kolarskiego 24h od ponad dziesięciu lat jest zagorzałym pasjonatem kolarstwa. Z roku na rok osiąga coraz większe sukcesy w tej dziedzinie. Teraz postanowił podzielić się, dlaczego tak naprawdę kocha kolarstwo.


Dowiedz się dlaczego Mariusz Rynkiewicz tak chętnie wsiada na rower. Zachęcamy do przeczytania poniższej publikacji.

Reklama

Dlaczego kocham kolarstwo?
Moja droga do dwóch kółek nie była taka oczywista. Zaczęła się ponad 10 lat temu. Byłem klasycznym "kanapowcem" z dodatkowymi kilogramami. Gdzieś z tyłu głowy miałem chęć na inną jakość życia. Powoli zaczynałem myśleć o sobie. Sięgałem po gotowe plany diet. Zobaczyłem, że nie jest to trudne. Nawet osiągałem sukcesy. Moja waga spadała! Jednak po euforii przychodził kryzys. Efekt "jo-jo". Brakowało konkretnego planu postępowania i wsparcia. Sama dieta okazała się niewystarczająca. W międzyczasie doświadczyłem trudnego urazu wzroku. Wiedziałem, że muszę efektywniej wykorzystać swój zapał, żeby odzyskać zdrowie i aktywność. Lekarz wskazał mi kierunek - rower. Niby banalne i oczywiste, a jednak... Sam na to nie wpadłem. Ba, nie przypuszczałem nawet, że ów rower stanie się dużą częścią mojego życia. Wsiadłem na dwa kółka i kręcę. Kręcę do dziś.

Z początku nie zdawałem sobie sprawy z niesamowitości, których doświadczałem jeżdżąc rowerem. Myślę, że każdy z nas ma w pamięci swój pierwszy rower do uprawiania sportu. U mnie był to rower miejski. Po dwóch miesiącach przesiadłem się na "szosę". Jakież było moje zdziwienie, że można jechać szybciej niż 20 km/h. Zacząłem zastanawiać się i poszukiwać, jak sprawić żeby było szybciej, mocniej i wydajniej.

Poznałem ludzi z klubu KK24h. Stanąłem z nimi na linii startu w kolarskich zawodach. Poznałem, czym jest jazda w terenie. Pamiętam pierwszy wyścig w Lelisie na dystansie 18 km i pierwszy podjazd, który wtedy "wchodziłem z buta". Wówczas ten podjazd wydawał się nie do pokonania. W kolejnym roku w Dąbrówce pokonałem dystans 28 km. I mimo, iż daleko mi było do zawodników z pierwszej linii, to duży wpływ na kontynuowanie rowerowej pasji miała atmosfera na treningach i zawodach, w tym fantastyczne spotkania z ludźmi. Pozytywne emocje, jakie wyzwalała jazda w terenie, również pchały mnie dalej w ramiona rowerowej przygody.

Reklama

Przede mną zaczął się nowy etap, trenowanie samego siebie. Poznawałem tereny rowerowe w swojej okolicy. Kręciłem kółka z chłopkami z klubu KK24h. Spotykałem się na wspólnych treningach w terenie i WSC w każdy czwartek na szosie. Pierwsze starty w "Legia MTB" mogę uznać za etap podstawowy, jak w szkole. Kolejny rok to "Maratony Kresowe". Cały sezon na Podlasiu to niesamowite przeżycia z długim dystansem.

Wtedy też zacząłem moją pierwszą współpracę z trenerem, osobą która zaczynała porządkować moje życie sportowe. Czas płynął szybko. Nadszedł kolejny sezon. Tym razem "Mazury MTB". Tu już przyszło mocne i techniczne ściganie, które pokazało mi jak mało jeszcze wiem i umiem. Wspólne objazdy tras przed zawodami w dniu poprzedzającym pod kierunkiem "Piasecki Concept" były początkiem naszej znajomości.

Za punkt zwrotny mojego górskiego kolarstwa uważam udział w wyścigach "Cyklokarpaty". Cztery lata temu pojechałem zobaczyć i poczuć jak wygląda pure MTB. Najpierw był Horyniec. Niesamowite doświadczenie. Byłem zachwycony organizacją samych zawodów, jak i piękna trasą. Za jakiś czas była Wierchomla. Wtedy zrozumiałem, że bez wsparcia oraz porządnego przygotowania siłowego i technicznego nie da się iść do przodu. I mimo, że cały czas następował rozwój mojej osoby oraz zmiana postrzegania świata sportu, czułem niedosyt. Po szerokim przeglądzie środowiska trenerskiego dokonałem zmiany. Wydawać mogłoby się, że teraz pójdzie z górki...

Długo trwało moje przekonywanie się do nowego zespołu. Przemodelował on bowiem całkowicie moje dotychczasowe życie sportowe. Zgodziłem się na to, co zaproponował mi zespół, mając na uwadze, że "nie wyważa się otwartych drzwi". Pod okiem "Piasecki Concept" zaliczyłem udany cały kolejny sezon w "Cyklokarpatach". Nie mówię o osiąganiu podium, ale o ogromnym, jak na moje możliwości, progresie pod każdym względem - technicznym, siłowym, wytrzymałościowym i mentalnym. Razem ze zmianą podejścia do jazdy rowerem dokonałem zmian w żywieniu. Dietetyk zespołu "Piasecki Concept" pomógł mi w dopasowaniu planu żywienia do moich potrzeb. Pomógł zrozumieć jak komponować zbilansowane posiłki. Dziś wiem, że współpraca z "Piasecki Concept" to świetny wybór. Mam doskonałą opiekę pod względem treningów i techniki jazdy, świetnie prowadzone żywienie i, co ważne, wsparcie mentalne.


Esprit

Na koniec dwa słowa, o tym, co w kolarstwie najcenniejsze. Postronna osoba "widzi" rywalizację i przepychanie się, pot i błoto, chwilami twardą grę. Jakże mocno mogłaby się zdziwić, gdyby sama doświadczyła ogromnej przyjemności z bycia w naturze, endorfin po ukończonej trasie, radości z wzajemnych gratulacji i wspólnego przeżywania emocji tych właśnie zawodników, którzy jeszcze przed chwilą ścigali się ze samym sobą i między sobą. To właśnie sportowi współzawodnicy, żeby nie powiedzieć rywale, są motorem dobrego postępu i wyniku sportowego.

To właśnie wyścigowa atmosfera, sportowe współzawodnictwo, szacunek do drugiego zawodnika, współpraca i wyrzeczenia na rzecz sportu są tym, co najbardziej kocham. Daje mi ogromną energię do codziennego życia.

Odsłon: 8932
Komentarzy: 2
17:55, 17.03.2020r.

« Powrót do strony głównej


» Powiązane artykuły

Karczewski dotarł do mety bez... kierownicy (zdjęcia)

Karczewski dotarł do mety bez... kierownicy (zdjęcia)

Na Górze Czterech Wiatrów w Mrągowie odbyły się mistrzostwa Polski w kolarstwie MTB XCO. Wśród startujących nie mogło zabraknąć przedstawicieli KK24h, którzy pokonali taką samą trasę, co dzień później zawodnicy elity. Z przygodami zmagania zakończył Marek Karczewski.

 

Michał Ciecierski pokonał rowerem 733 km w 24 godziny!

Michał Ciecierski pokonał rowerem 733 km w 24 godziny!

Zawodnik z naszego regionu pobił rekord trasy podczas IV edycji Wysokomazowieckiego 24-godzinnego Maratonu Rowerowego. Michał Ciecierski reprezentujący barwy KK24h przed rokiem w tym samym czasie pokonał 684 km i zajął drugie miejsce. W tegorocznej edycji poprawił się o 49 km i wygrał z ogromną przewagą.

Znamy mistrzów rowerów

Znamy mistrzów rowerów

Sportowe Wakacje w Mieście organizowane przez Miasto Ostrołęka to również rywalizacja na rowerach. Śmiałkowie wzięli udział w wyścigu australijskim o puchar Przewodniczącego Rady Miasta Ostrołęki Wojciecha Zarzyckiego. Kto został mistrzem? Wszystkim towarzyszyła piękna pogoda, sportowa rywalizacja, a przede wszystkim świetna zabawa.

V Kolarski Wyścig Australijski. Weź udział

V Kolarski Wyścig Australijski. Weź udział

Już po raz piąty w ramach wakacyjnej oferty dla dzieci i młodzieży, ale także dorosłych zostanie przeprowadzony Kolarski Wyścig Australijski. Głównym celem imprez jest popularyzacja kolarstwa i popularyzacja zdrowego trybu życia wśród mieszkańców miasta.

Kolarze szosowi w akcji (zdjęcia, wideo)

Kolarze szosowi w akcji (zdjęcia, wideo)

Klub Kolarski 24h zaprasza do wspólnych rowerowych treningów w niedzielne przedpołudnia. Do wspólnych zajęć mogą dołączyć wszyscy chętni, jednak poziom zawodników jest wygórowany. Jakie trzeba spełnić kryteria?

» Wasze komentarze

Były kolarz @ 19:37, 17.03.2020r. IP: *.*.176.64

Przykład godny naśladowania.Wielkie brawa i połamania kł

Ada @ 21:04, 17.03.2020r. IP: *.*.162.229

Szacun. Ja również zaczęłam jeździć od ubiegłego roku. Maksymalny dystans to 60 km. Pojawiły się problemy zdrowotne i trzeba było coś zmienić. Chyba lekarz tak mnie zmotywował. Ale nie ukrywam, że w dzieciństwie i jako nastolatka jeździłam rowerem i to bardzo dużo. Potem tylko praca, praca, praca tylko, że praca to nie wszystko. Znalazł się i czas na rower. Tylko, że trzeba to też lubić i chcieć. Nic na siłę.

» Dodaj komentarz




Redakcja serwisu Moja Ostrołęka nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczonych przez internautów. Należą one do osób, które je zamieściły.

Reklama

Łubudu



Najnowsze wideo