« Powrót do serwisu Moja Ostrołęka

Środa, 21 października 2020 r., imieniny Urszuli, Hilarego, Celiny

Moja Ostrołęka

Aktualności

Renisław Dmochowski o Arkadiuszu Gołasiu (zdjęcia grobu)

Jak zaczęła się przygoda z siatkówką Arkadiusza Gołasia? Jakim był człowiekim? Czy pamiętał o swoim pierwszym trenerze? W jakich okolicznościach szkoleniowiec dowiedział się o śmierci "Maskotki"? Zapraszamy do lektury.

 


Rozmowa z Renisławem Dmochowskim, pierwszym trenerem Arkadiusza Gołasia
Przeczuwałem, że coś jest nie tak
Jak zaczęła się pana współpraca z Arkadiuszem Gołasiem?
- W czwartej klasie podstawowej w ostrołęckiej "Siódemce". Gdy miał 11 lat zaczęliśmy zabawę w siatkówkę. Przez trzy lata bawiliśmy się. W siódmej klasie były poważniejsze zajęcia. Mieliśmy rozgrywki, większą ilość treningów. Wcześniej skupialiśmy się na rozwoju ogólnym.

Reklama

Arek chciał uprawiać siatkówkę?
- Gdyby dzisiaj zapytać dziecko z czwartej klasy, kim chce być, co drugi powiedziałby, że Robertem Lewandowskim. Trafił do klasy sportowej. W ówczesnej szkole było wielu dobrych siatkarzy, pływaków.

Widział pan w nim talent?
- Trzeba było czekać. W sporcie potrzebna jest cierpliwość i sumienność. Powtarzaliśmy pewne schematy siatkarskie. Uczyliśmy się techniki odbić, poruszania się po boisku. Szczerze, to nikt nie wiedział o tym, że kilkanaście lat później Arek zostanie reprezentantem Polski i pojedzie na Igrzyska Olimpijskie.

Od początku wyróżniał się wzrostem?
- W klasie miałem samych wysokich chłopców. Arek na początku był jednym z niższych. Dopiero w siódmej klasie rozwój biologiczny dał o sobie znać.

Czym wyróżniał się Arek podczas zabawy w siatkówkę?
- Był koleżeńskim, miłym, grzecznym chłopcem. Wykonywał wszystkie polecenia. W piątej klasie dostał od grupy ksywę "Maskotka".

Kiedy pomyślał pan, że z tej mąki może być chleb?
- Pracuję w naszej siatkówce ponad 30 lat. Od zawsze mam nadzieję, że z każdego chłopca wyrośnie dobry zawodnik, a jeszcze lepszy człowiek. Między siódmą, a ósmą klasą szkoły podstawowej wyjechaliśmy na obóz do Darłowa. Fajnie wyglądał na boisku. Nie był chłopcem, który stanie obok i będzie czekał aż piłka go trafi. Zaczął wychodzić do akcji, zaczął stanowić ważny element naszego zespołu. Pod koniec ósmej klasy był fajnym zawodnikiem do grania, chociaż jeszcze nie miał tych swoich dwóch metrów.

Później trafił do MKS MOS Wola Warszawa...
- Wraz z nim dwóch kolegów. Próbowaliśmy zorganizować dla nich klub, w którym będą mogli się rozwijać. Mieliśmy kontakt. Pamiętam moment, kiedy przyjechał do mnie ze swoim tatą Tomaszem i pokazał brązowy medal mistrzostw świata, który wywalczył w 1999 roku. Rok później trafił do AZS Częstochowa, gdzie grał przez cztery lata. Jego kariera rozwijała się bardzo szybko na etapie juniorów i początku seniorów.

Reklama

Pamięta pan finał Ligi Światowej?
- Oczywiście. Było to w 2001 roku. Polski Związek Piłki Siatkowej zaprosił wszystkich trenerów, którzy brali udział w rozwoju reprezentantów kraju. Pojechałem do Katowic. Wielokrotnie byłem na meczach kadry czy jego spotkaniach ligowych. Zawsze było miło oglądać swojego wychowanka.

Arek pamiętał o swoim pierwszym trenerze?
- Arek jak tylko był w Ostrołęce i miał czas, dzwonił i się spotykaliśmy. W 2004 roku odwiedził szkołę, nową halę wybudowaną w mieście. Spędziliśmy wieczór i cały następny dzień. Byliśmy u prezydenta Ostrołęki, później na podsumowaniu rozgrywek Pekpolu, który grał w drugiej lidze.

Pamięta pan feralny dzień - 16 września 2005 roku?
- Dokładnie. Akurat byłem w Warszawie i brałem udział w rozgrywkach oldbojów. Wróciłem do hotelu i zobaczyłem, że mam bardzo dużo nieodebranych połączeń. Przeczuwałem, że coś jest nie tak. Zadzwoniłem do kolegi, który poinformował mnie, że Arek zginął w wypadku samochodowym. Spakowałem się i ruszyłem w kierunku Ostrołęki. W drodze miałem chwilę, by przyjąć wiadomość do siebie. Włączyłem radio i ponownie usłyszałem o jego śmierci. Trzeba było się zebrać i wspomagać rodzinę w trudnych chwilach.

W tym roku nie było Memoriału Arkadiusza Gołasia...
- Pewnych rzeczy nie przeskoczymy. Lata temu rozpoczęliśmy organizację turnieju, który rozrósł się do rangi jednego z największych w kraju. W tamtym roku w zmaganiach uczestniczyło trzy młodych siatkarzy z kraju, a ostatnio z Grodna. Teraz plany pokrzyżowała pandemia. Mam nadzieję, że w 2021 roku spotkamy się w hali im. Arkadiusza Gołasia i po raz kolejny uczcimy ich pamięć.

Reklama

 


Zobacz zdjęcia:
15 lat temu odszedł Arkadiusz Gołaś

Więcej zdjęć: 15 lat temu odszedł Arkadiusz Gołaś

Odsłon: 11362
Komentarzy: 4
16:17, 16.09.2020r.

« Powrót do strony głównej


» Powiązane artykuły

Doświadczenia Nike

Doświadczenia Nike

W miniony weekend swój debiut zaliczył zespół młodszej młodziczki OTPS Nike II Ostrołęka. W drużynie grają dziewczęta z rocznika 2008, które dopiero zaczynają swoją przygodę w grze szóstkami. Na turnieju rozstawieniowym w Kobyłce nasze zawodniczki zagrały dwa spotkania: z gospodyniami i Polonezem Wyszków.

Młodziczki Nike w I lidze!

Młodziczki Nike w I lidze!

Znakomity występ siatkarek OTPS Nike Ostrołęka podczas turnieju rozstawieniowego młodziczek. Podopieczne Dariusza Piersy walczyły we własnej hali i okazały się najlepsze. Alicja Walc i spółka zanotowały komplet zwycięstw i zameldowały się w I lidze mazowieckiej.

 

Młodzicy Olimpu z wygranymi i porażką

Młodzicy Olimpu z wygranymi i porażką

Dobry początek ekipy Edyty Zyśk w turnieju rozstawieniowym do Mazowieckiej Ligi Młodzika. Zespół Olimpu Ostrołęka był gospodarzem turnieju. Ostrołęczanie wygrali dwa spotkania, a w jednym musieli uznać wyższość rywali ze stolicy. Przed drużyną walka w II lidze. 

 

Juniorki z wygranym setem

Juniorki z wygranym setem

Podopieczne Tomasza Pakieły rozpoczęły rozgrywki wojewódzkie w siatkówkę od porażki. OTPS Nike Ostrołęka uległ Atenie Warszawa. Nasze przedstawicielki zdołały wygrać jednego seta, co jest dobrym prognostykiem na przyszłość.

 

Sroga lekcja kadetek

Sroga lekcja kadetek

Od wysokiej porażki rozpoczęły rozgrywki w I lidze kadetki. Podopieczne Dariusza Werpachowskiego uległy 0:3 Atenie Warszawa. Zawodniczki Nike Ostrołęka w każdym secie wyraźnie przegrały, ale lekcja zebrana w stolicy z pewnością będzie pozytywnym doświadczeniem na przyszłość.

 

» Wasze komentarze

miki @ 12:30, 17.09.2020r. IP: *

Ludzie! Nie robcie z Golasia jakiejs legendy bo nia nie jest!
Ile to jeszcze lat bedziecie pisac o nim opowiesci jak z 1001 nocy?
Byl dobrym graczem i tyle.Lomacz wyprzedzil go juz o 5 dlugosci.
Bez przesady.

Bxbdbd @ 01:56, 18.09.2020r. IP: *.*.180.60

Jak ja nie lubie tego dmochowskiego! Kawał nieprzyjemnego faceta...Bardzo chamski!

Xxx @ 15:41, 18.09.2020r. IP: *

Pana wąsa to nie jedna osoba nie lubi...

byly uczen @ 17:46, 18.09.2020r. IP: *

Ten dmochowski to kawal H i tyle najwrednieszy gość jakiego poznalem w szkole minal sie z powolaniem powinien b/c klawiszem

» Dodaj komentarz




Redakcja serwisu Moja Ostrołęka nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczonych przez internautów. Należą one do osób, które je zamieściły.

Reklama

Łubudu



Najnowsze wideo